Czas ponownie zabrać głos w tych sprawach. Nie tak dawno RPDz wnioskował do MEN aby uregulować liczebność uczniów w klasach - bez skutku. Ja poza tym tematem dorzucam jeszcze ograniczenie liczby zajęć w ciągu dnia. Kropla drąży… Pozdrawiam. MO
osuch-do-rpo-w-sprawie-liczby-uczniaw-i-godzin-15-09-2009-r1

nicelady | 18-wrz-09 o godz. 02:29 | Link
Popieram pański wniosek w zupełności, aczkolwiek warto byłoby jeszcze poprosić ministerstwo o sprecyzowanie czasu na odrabianie zadań domowych i naukę w domu, tak jak to jest np. w Anglii. U nas wcale nie przestrzega się prawa do wypoczynku dla uczniów, ponieważ każdy nauczyciel myśli wyłącznie o własnym przedmiocie i zadaje tyle do domu, że uczeń siedzi często po nocach żeby z każdego przedmiotu odrobić pracę pisemną, a do tego jeszcze się nauczyć. Moja córka w liceum nie ma czasu na nic innego poza nauką i do tego mało śpi bo inaczej nie zdążyłaby sprostać wszystkim wymaganiom nauczycieli. Rozumiem, że program jest często przeładowany i nauczyciel nie ma wyboru ale może w takim razie trzeba przyjrzeć się lepiej założeniom programowym bo ta sytuacja jest chora i doprowadzi w końcu do choroby uczniów. Czegoś tu nie rozumiem. Cały czas mówi się, że musimy poziom naszej edukacji dostosować do wymagań europejskich ale jak się okazuje, to u nas uczniowie dużo więcej pracują niż w innych krajach…jak to więc jest z tą naszą edukacją?
sosna | 22-wrz-09 o godz. 15:45 | Link
Dodam jeszcze fatalnie ułożone plany lekcji. Córka w pierwszej klasie gimnazjum ma lekcje matematyki na 3,6,7 i 8 lekcji! O 15-tej. Czyli trzy lekcje tego przedmiotu popołudniu są stratą czasu. Są głodni i zmęczeni. To, że lekcja powinna trwać 45 min. i że przedmioty ścisłe powinny być rano nie wzięło się znikąd, tylko są to wnioski z badań nad procesem uczenia się. Dawniej sanepid sprawdzał plany zajęć pod tym względem.
Inna sprawa to godzina dodatkowa nauczycieli, którą muszą realizować wszyscy 60 min./ tyg. Nie zawsze są to zajęcia chętnie widziane przez uczniów. Bo jak po 9 lekcjach iść jeszcze na kółko lub zajęcia wyrównawcze z matematyki.I często zmusza się uczniów, bo musi być frekwencja. A co na te 60 min. przepisy. Pozdrawiam
Prakt | 02-gru-09 o godz. 19:41 | Link
Zacznę od podzielenia się pewnym fenomenem: W drugiej klasie gimnazjum rzekomo “wypadło” mi kilka-kilkanaście lekcji j. ojczystego. Moja klasa oprócz mnie i kilku innych osób (4-5) jest klasą dość oporną na wiedzę i nie dającą się zmotywować do pracy w taki czy inny sposób. Nasza nauczycielka j. polskiego stwierdziła nagle w trzeciej klasie, że potrzebujemy odrobić te godziny ze względu na okropne oceny (co nie było nowością, z powodu, który wyżej wymieniłem). Dlatego obecnie, w trzeciej klasie gimnazjum, mam tyle lekcji j. polskiego tygodniowo co klasa humanistyczna, podczas gdy chodzę do klasy matematyczno-informatycznej i tyle samo godzin mam z mojego przedmiotu profilowego (matematyki). O braku informatyki nie wspomnę, ponieważ nie to jest celem mojego komentarza - może mówię to z perspektywy 15latka, ale warto zauważyć, że nauczyciele burzą się i irytują z powodu ostatnio wprowadzonego przepisu o 4 godzinach miesięcznie przepracowanych społecznie - a co dopiero mają powiedzieć uczniowie? Ta godzina nie została zawarta na podstawie umowy między nami, czy nawet rodzicami, a dyrekcją, a jedynie między nauczycielką, a dyrekcją. Na dodatek warto dodać, że w pierwszej klasie wypadło mi około pół roku języka angielskiego, ale ponieważ moja grupa jest grupą wybitną (bez nuty ironii) i oceny wciąż są bardzo wysokie w porównaniu do innych klas, jakoś nie mamy dodatkowej godziny języka. Uważam, że dodanie jednej dodatkowej godziny (na pierwszej godzinie, nie ostatniej - miast na 8:50 idę do szkoły na 8:00) w moim przypadku jest absolutnie bezpodstawne. Jedyna różnica jest taka, że na dodatkowej godzinie uczymy się zasad, za które moi rówieśnicy i tak dostają później oceny niedostateczne… Czwartek i poniedziałek to były jedyne dni, w których miałem 6 lekcji i mogłem się wyspać (:P), teraz został mi tylko poniedziałek, a o odpoczynku w środku tygodnia najwyraźniej wszyscy zapomnieli. Oba fakty: dodatkowa godzina j. pol. i dodatkowe godziny społeczne nie powinny mieć miejsca, ponieważ nie zmieniają one nic, a jedynie utrudniają ludziom życie…
Brain | 08-lut-10 o godz. 18:46 | Link
Rzeczywiście trzeba coś z systemem edukacji coś zrobić, ponieważ dzień w dzień wstaję o 5:30 po to aby do szkoły dojechać na 8:00 przy czym z naporu obowiązków jakie nauczyciele nakładają chodzę spać w godzinach rzędu 23:000-00:00 czyli sypiam około 6 godzin. Do domu wracam o 16-17 różnie jeśli o to chodzi.
Z tego co mi wiadomo to nawet bardzo poddawane jest wątpliwości to czy zadania domowe są zgodne z polskim prawem, konkretnie konstytucją… :(